11 kwietnia 2015

Zwierzenia rękodzielnika - cz. 1 - to mnie wkurza!


Dzień dobry ;) 

Witam wszystkich stałych i nowych czytelników mojego bloga. Dziś do napisania tej notatki zainspirował mnie ostatni jarmark w Lipnicy Murowanej, gdzie  jako wystawca prezentowałam swoje prace. Czasem i chcący, a czasem niechcący wyłapałam kilka komentarzy przechodnich osób dotyczących prezentowanych tam prac. Postanowiłam zebrać kilka krótkich głupich sentencji i pytań, które jak Boga kocham doprowadząją mnie do szewskiej pasji! Zapraszam do lektury...



1. Ile to kosztuje i czemu tak drogo? ... 


Pytanie bardzo często idące w parze z głupkowatym uśmiechem..(!!!) klientowi zapewne wydaje się, że jest śmieszny zadając oryginalne pytanie bowiem nie kończy się ono na suchym "jaka cena"? Otóż niespotykane to może ono i było, kiedy usłyszałam je pierwszy raz również się uśmiechnęłam. Natomiast kilkadziesiąt pytań tego typu z każdym kolejnym jarmarkiem to dla mnie koszmar, słysząc je robię się czerwona i dostaję białej gorączki! I wierzcie mi, że z trudem powstrzymuję się od komentarza, bo przecież jak to się mówi klient nasz pan - ale litości.. To już nie jest śmieszne.


2. W Chińczyku widziałam za 2 złote... 


To proszę iść do Chińczyka... - chciałoby się powiedzieć, ale nie wypada. Przecież to też hand-made tylko że "in China" co nie? Chińska tandeta może i jest tania, ale nie posiada duszy, kawałka serca, które artysta wkłada w wykonanie pracy, nie ma to absolutnie nic wspólnego ze sztuką, dobrą jakością i starannością. Tego po prostu nie da się porównać, nie da i już! Na szczęście istnieją jeszcze Ci, którzy potrafią to docenić ;)


3. A gdzie zamawia Pani literki? 


Generalnie personalizowane bransoletki z imieniem cieszą się sporą popularnością. Wiele osób z tego powodu odczuwa wielki ból siedzenia, tak więc nie tracąc czasu zakładają fikcyjne konta na facebooku i z nadzieją że kto pyta nie błądzi odpowiem na nurtujące pytanie skąd są te głupie literki.  Jaa wiem że kto pyta nie błądzi, ale jeśli już zechciałaś zadać mi pytanie, będzie mi miło, jeśli nie będziesz się ukrywać. Natomiast co do samego pytania, no cóż, szukajcie a znajdziecie, a ja jeśli pozwolicie nie będę pod sobą dołków kopać ;-)  

4. Ja to nie mam czasu na takie zabawy/banialuki


Na pytania w stylu ~ Nudzi Ci się? Spać nie możesz? Chce Ci się to robić? Myślę sobie "Szczęśliwy człowiek, który posiada pasję" Co zrobić, jedni kochają wstążeczki, inni samochody, książki, a ja kocham koraliki i rzemyki! I z czystym sumieniem poddaję się temu uzależnieniu, bo gdyby tylko takie uzależniania ludzie mieli. Dla mnie to nie są pierdoły, jakieś tam koraliki z allegro. To moja druga miłość, pasja dzięki której poznałam całą masę wspaniałych ludzi i którą zarażam tych w okół mnie. 


5. Tu jestem, oglądam jakieś pierdoły


Odpowiedziała kiedyś bardzo elegancka Pańcia stojąc przy moim stoisku z biżuterią, zupełnie jakby mnie tam nie było. 
Pierdoły? A podobają Ci się? Taak? Nie no nie kupuj, w końcu to pierdoły, po co Ci pierdoły?! Myślę sobie.. wariatka jakaś, komentarz ciśnie mi się na języku, ale w rezulatacie jakoś się powstrzymuję udając że nie słyszałam znienawidzonego już przeze mnie słowa "pierdoły", którego owa Pani użyła jeszcze kilka razy. 


6. Wita fanka nr XXX - dostanę prezencik? 


Ależ tak, oczywiście - pałę i ciasne drzwi!!! Litości.. Jeżeli będę chciała kogoś nagrodzić to to zrobię. Nie ma potrzeby upominania się o to. Poza tym jeżeli już tak zadecyduję to na pewno niespodzianki nie otrzyma pierwsza lepsza osoba, która przypadkowo polubiła mój profil. lub o zgrozo odlubiła i ponownie polubiła aby tylko coś dostać. Zdarzyło mi się kiedyś że jedna Pani zrobiła print screnna z tym że to ona jest fanką numer jeśli dobrze pamiętam 12.000 i wysłała mi go wraz ze swoim adresem, pod który ja miałam wysłać niespodziankę, o której sama pierwsze słyszałam. 

7. A jak dla mnie to za ile? 


Taa.. najlepiej to za darmo - myślę sobie zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. Słysząc to pytanie moje nerwy są na granicy zepsucia.  Zdarza mi się, że znajomym, lub klientom, które do mnie wracają policzę taniej, lub w ramach podziękowania dorzucę drobny gratis np zawieszkę do kolczyków. Z reguły jestem otwarta na negocjacje, ale nie znoszę kiedy ktoś nachalnie próbuje mi narzucić swoją cenę. I tutaj przykład. Znajomy mający do zapłaty 43 zł, daje mi 40 i z głupim uśmiechem mówi "reszty nie trzeba". Tak, a moją zapłatą powinna być przyjemność z samego oglądania zrobionej przeze mnie biżuterii u zadowolonej koleżanki. 


Czy i Wam zdarzyło się usłyszeć podobne rzeczy? A jeśli tak to czy zwracacie uwagę swoim klientom na brak kultury czy tak jak ja wolicie przemilczeć sprawę? 


To już koniec pierwszej części z serii "Zwierzenia rękodzielnika". Mam nadzieję, że mój "stary nowy" blog Was zaciekawił i będziecie tu częściej zaglądać. 



Pozdrawiam 
Aga ;)






14 komentarzy:

  1. Standardowy zestaw :). Jestem taka że nic nie odpowiem a w środku się gotuję. "Zabawne" jest to że i tak nie dajemy takiej ceny jaka powinna być tylko parę groszy opuszczamy żeby było atrakcyjniej - ale co z tego najlepiej za darmo toż to "chińszczyzna" którą robię zaledwie 3, 4 godziny .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu Twoje filcowe cudaczki są tak śliczne że za każdym razem, gdy je oglądam buzia sama uśmiecha się do monitora i uwierz mi że daleko im do chińszczyzny ;)

      Usuń
  2. Ja ciągle słyszę: "Ty powinnaś rzucić pracę i żyć z tego co robisz" a już za chwilę punkt pierwszy "nie no, ale tak drogo?". Serio? Mogę oddać Ci ostatnie 7-10 godzin mojej pracy za darmo albo jeszcze lepiej dopłacę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko klientowi dogodzić, najlepiej chciałby kupować za darmo - na szczęście nie wszyscy tacy są, ale to potrafi zniechęcić gdy ktoś nie docenia naszej pracy ;(

      Usuń
  3. U mnie najczęściej pojawia się punkt 4. Na standardowe stwierdzenia niektórych znajomych "nudzi ci się?" lub "też nie masz do innego robić ", odpowiadam "no tak, lepiej mogłabym ten czas spożytkować na siedzenie przed tv" ;) Pozdrawiam i lepiej się nie denerwować, bo tacy ludzie zawsze będą.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bywa, że komentuje takie uwagi klientów. Gdy ktoś mówi o "chińszczyźnie" to mówię, że "Fajnie, że jest na rynku taka różnorodność, bo każdy może wybrać coś dla siebie, jednak biżuteria, którą ja robię nie jest dla każdego. To cudeńka dla osób szczególnych, wyjątkowych, etc., etc., etc.," W duszy jednak pragnę by ktoś taki nie kupował ode mnie zrobionej przeze mnie biżuterii, bo zdecydowanie nie zasługuje na to by nosić coś w co ja wkładam tyle swojej pasji, umiejętności, czasu. Czasami zachęcam potencjalne klientki do spróbowania samemu coś zrobić dla siebie aby wiedzieć ile kosztuje pracy i działań logistycznych (choćby pozyskanie materiałów, stworzenie koncepcji, etc.) a potem poproszę o wycenę :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Doskonale wiem jak "klienci" potrafią bezlitośnie zlicytować efekty ciężkiej rękodzielniczej pracy. Sama starałam się dopasowywać ceny do klienta, miejsca i imprezy (jak mój tato prowadził jeszcze sklepik- teraz tylko została "bezgotówkowa" pasja). Zwykle nie były to takie ceny jakie rzeczywiście powinny być, często wyprzedawałam biżuterię za minimum ceny jaką mogłabym zażądać, bo wiem że i tak nikt nie dałby tyle, na ile powinnam była ją wycenić uwzględniając wszystkie koszta (m.in. koszt paliwa, opłaty za stoisko na kiermaszu, że nie wspomnę o podatkach.). Ludziom się wydaje że jak coś jest zrobione np. z plastikowych koralików to musi być tanie, bo plastik jest tani! Patrzą tylko na użyte materiały i liczą tylko koszt kilku paciorków. Nie biorą pod uwagę, że czasem spędza się kilka godzin na układaniu samej kompozycji, doborze elementów, własnoręcznym robieniu zawieszek (np. z modeliny). Czasem za sam pomysł powinno się liczyć potrójnie, bo wykonany na jego podstawie przedmiot to jeden jedyny egzemplarz na świecie!
    Niestety ludzie najzwyczajniej w świecie nie wiedza ile poświęcenia i czasu kosztuje "wyprodukowanie" (może to złe słowo?) czegoś unikalnego. Nie zawsze robiłam rzeczy OOAK, ale takie też nie były droższe niż powtarzające się egzemplarze.
    Zgadzam się że rękodzieło nie jest dla wszystkich- jest dla tych, którzy cenią pracę ludzkich rąk. Ale gdzie ich szukać? Nie każdy może być złotnikiem na dworze króla czy szejka!
    Co do odpowiedzi o cenę (czasem to jedyne pytanie jakie zadaje kupujący!) to z biegiem czasu nauczyłam się odpowiadać: " Jak na rękodzieło, cena jest bardzo niska, to tylko ... zł".

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, Aurinka, Aurinka, niestety takie jest życie, ten problem dotyczy chyba wszystkich rękodzielników, nasze wytworki podobają się ale najlepiej abyśmy je za darmochę rozdawali, wtedy bylibyśmy cacy! Ciekawa jestem jak jest za granicą? bo słyszałam że tam rękodzieło jest bardzo cenione np. w Niemczech? pozdrawiam, Magnolia57

    OdpowiedzUsuń
  7. Zacytuję znalezioną kiedyś w sieci historyjkę : "Dawno temu w Paryżu modna dama udała się do modystki, aby zamówić nakrycie głowy- jedyne w swoim rodzaju. Modystka wykonała kapelusz zużywając 5 metrów wstążki. Kiedy dama usłyszała cenę z oburzeniem zawołała: Co!!!! 300 franków za 5 metrów wstążki!!?? Pani oszalała! Modystka kilkoma ruchami rozpruła piękny czepek, zwinęła wstążkę, podała oburzonej damie i powiedziała: "Zapłata jest za moje umiejętności i prace, wstążkę daje pani gratis!". Bez komentarza, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uważam że rękodzieło jest bezcenne bo każda zrobiona rzecz ma swoją duszę . I jakież było moje zdziwienie ze za tyle rzeczy ktore zamowiłam zapłaciłam tak mało. Pozdrawiam serdecznie i nie ma co się denerwować przez takie kretyńskie komentarze czy pytania, szkoda Pani zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Doprawdy,przypomniałaś mi co tak bardzo mnie wkurza.Nosiłabym w zębach takich ludzi....czasami,a nawet co raz częściej myślę sobie,że to co robię nie ma sensu,ale...nie wyobrażam sobie tego nie robić,zaciskam zęby i brnę w to dalej...pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba każdy z nas kiedyś słyszał coś podobnego:) pozdrawiam i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...